Dlaczego diety nie działają ?!

DIETA NIE DZIAŁA? ZNAJDŹ WINNEGO – Zacznij od siebie i swojego mózgu.

Nieoczekiwane, niepożądane nadprogramowe kilogramy.

Kto jest za nie winny? Mózg ma tu duże znaczenie, otóż, to, ile nasz organizm wytwarza energii, a co za tym idzie ile spala kalorii, zależy właśnie od niego. A ściślej: CHUDNĄĆ należy zacząć w głowie.

Najnowsze badania przeprowadzone na mózgu wykazują, że za energię jest odpowiedzialny właśnie mózg. To co nim kieruje, to zapotrzebowanie na uzupełnianie braków energetycznych.

Jak to więc jest, że niektórzy ciągle jedzą, a nie tyją?

Nie raz każdy kto ma problem z dodatkowymi kilogramami denerwował się, widząc zapychającą się wciąż jedzeniem drobniutką, szczuplutką osóbkę.

Inni z kolei, aby utrzymać cudowną figurę katują się ścisłymi dietami, wyrzeczeniami i ćwiczeniami.

A przecież nie o to chodzi, aby odmawiać sobie przyjemności zjedzenia kawałka czekolady, tłustego kawałka mięsa czy popijać piwo do meczu.

Ciężko jest schudnąć raz a dobrze i wrócić do wszelkich wcześniejszych przyzwyczajeń. Nie możemy zapominać o tzw. efekcie jo-jo. Nie należy ćwiczyć, by wejść w sukienkę na jedno wesele, a potem osiąść na laurach. Często jest tak, że wracamy z większym nadbagażem .

Najtrudniejsze są komentarze ludzi, którzy nie mają problemów z otyłością. Albo „ojej, taki wałeczek (ściskając fałd  skóry), muszę się odchudzać!”, albo  „jak mógł się tak spaść”.

Niestety wciąż nie ma pełnej tolerancji dla osób otyłych, zwłaszcza wśród dzieci. Dużo słyszy się o problemach w szkole, bo dzieci nabijają się z tęższego kolegi.

Podobnie bywa z sytuacjami stresowymi. Każdy reaguje inaczej. Jeden obgryza paznokcie, drugi nie jest wstanie nic przełknąć i chudnie w diametralnie szybkim tempie, a jeszcze kto inny potrafi skoncentrować się tylko z jedzeniem  u boku.

Wiele przyzwyczajeń żywieniowych wynika też za sprawą chorób. Jak, np. cukrzyca. Przychodzi moment, kiedy nie spożycie na czas konkretnego posiłku może prowadzić do niebezpiecznego spadku poziomu glukozy we krwi.

W całej kwestii szeroko pojętego odchudzania chodzi tylko o jedno. O prawidłowe funkcjonowanie naszego METABOLIZMU. Ściślej: jego zadaniem jest przemiana substancji z tego co zjedliśmy w energię wspomagającą nasze ciało.

Z pozoru może się wydawać, że wystarczy sprawić, aby za dużo tej energii nie wytwarzać adekwatnie do potrzeb, czyli nie przekraczać liczby spożywanych kalorii.

 Ale to by było za proste.

 

Tu wkracza nasz mózg, który utrudnia całą sprawę.

Achim Peters – niemiecki lekarz prowadzący badania nad mózgiem stworzył teorię „samolubnego mózgu”.

Sukces leży w równowadze między pobieraniem energii, a jej wykorzystaniem. Nie dość, że odpowiedzialny jest za to mózg, to jeszcze pobiera tej energii najwięcej.

Jest on jak wysokiej jakości bateria, bez której sprzęt (nasz organizm) nie może funkcjonować.

Zdarza się jednak tak, że pomimo zjedzenia dużego posiłku, nasz mózg nadal wysyła sygnały o kolejną dawkę energii. Wykorzystuje do tego substancje zwane neuromediatorami. I nie zawsze uda się to zablokować powszechnie znanymi metodami na zrzucenie zbędnych kilogramów.

Temat ten jest ciężki i bez obszernej wiedzy ciężko jest od razu pojąć sens tego, prawda jest niestety taka, że nie zmienimy funkcjonowania naszego mózgu.  Możemy być pewni tego, ze gdy się stresujemy, ćwiczymy wykorzystujemy więcej energii, a więc nie możemy się dziwić, ze mamy ochotę więcej jeść. Więcej kalorii spalamy, to więcej musimy uzupełnić. Nie możemy z dnia na dzień zacząć katować się na siłowni i przestać jeść!

Od siebie mogę dodać tylko tyle, że faktycznie chudnięcie zaczyna się w naszych głowach. Dlaczego?

Dopóki nie postawimy sobie jasnego celu: ile chcemy schudnąć, nie zaczniemy w to wierzyć i wizualizować siebie bez dodatkowych kilogramów, to nic nie zdziałamy. Przede wszystkim pozytywne myślenie i głęboka wiara w to, że nam się uda! Co najważniejsze według mnie, to pełna świadomość, ze to MY chcemy schudnąć, a nie ktoś nam to narzuca. POWODZENIA I NIE PODDAWAJCIE SIĘ!

AS 😉

Leave a Reply